Wilanów nie szuka. Wilanów wybiera.
Nie kieruje się reklamą, nie ulega modzie. Nie szuka poklasku i nie unosi się pychą. Są miejsca na wilanowskiej mapie, gdzie Klient jest Gwiazdą, a obsługa skromnym suportem.
Klientela rozpoznaje jakość po sposobie, w jaki ktoś milczy po wykonanej usłudze. Czy ma lśniące oczy i przygryza wargę, czy pustym wzrokiem przeczesuje uciekający pod nogami chodnik.
Niektóre nazwiska krążą tu szeptem, w alejkach, w kolejkach, wśród sąsiadów. Nie widzisz ich na billboardach i nie znajdziesz w rankingach. Pojawiają się w rozmowach przy czerwonym winie, między pytaniem o szkołę dzieci, a cichą aluzją do koloru włosów, czy loków.
Beata Stańczak to jedno z tych nazwisk, które staje się luksusową marką dla elitarnego Wilanowa.
